Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
początek powieści "Walhalla - Paradyż"
#21
Wciągająca opowieść o wadach społeczeństwa na podstawie mieszkańców Warszawy.
Moje sugestie :
- rozwinąć wątek z 16-stkami, 15-stkami. (Pewnie się bzykają na starych fotelach w jakichś piwnicach w starych kamienicach Duży uśmiech) i może też z innymi dzieciakami(tym co gra na konsoli w piłę zamiast na podwórku)
- Włączyć do powieści kogoś z wyższych grup społecznych i połączyć jego losy z losami pozostałych bohaterów.( Może jakiś działacz polityczny, co będzie obiecywał cuda na kiju) Bo dlaczego tylko głupków ukazywać jako głupków?
- w historii Ziutka dodałbym, że postawił te 150 tys. po pijaku.

Palmer Eldritch napisał(a):(Kretyn nigdy nie mawiał „podwórko”Oczko

To jest zbędne wyjaśnienie. Wcześniej już wyjaśniłeś dlaczego używasz takiego języka bezpośrednio się zwracając do czytelnika, co jak dla mnie jest udanym zabiegiem.
Odpowiedz
#22
Cytat:(Pewnie się bzykają na starych fotelach w jakichś piwnicach w starych kamienicach :mrgreenUśmiech
Palmer chce chyba pisać w konwencji realistycznej, a to wymagałoby odeń fantazjowania, więc chyba nie przejdzie pomys.

Odpowiedz
#23
Hans Żydenstein napisał(a):Wciągająca opowieść o wadach społeczeństwa na podstawie mieszkańców Warszawy.
Moje sugestie :
- rozwinąć wątek z 16-stkami, 15-stkami. (Pewnie się bzykają na starych fotelach w jakichś piwnicach w starych kamienicach Duży uśmiech) i może też z innymi dzieciakami(tym co gra na konsoli w piłę zamiast na podwórku)

Dzięki. Pomyślę co z nimi, trochę o nich zapomniałem. Duży uśmiech

Cytat:- Włączyć do powieści kogoś z wyższych grup społecznych i połączyć jego losy z losami pozostałych bohaterów.( Może jakiś działacz polityczny, co będzie obiecywał cuda na kiju) Bo dlaczego tylko głupków ukazywać jako głupków?

Bylem nie zrobił tego "na siłę", musi to jakoś naturalnie wypaść.

Cytat:- w historii Ziutka dodałbym, że postawił te 150 tys. po pijaku.

Racja, racja. Trzeba dodać, że sporo wtedy chlał.

Cytat:To jest zbędne wyjaśnienie. Wcześniej już wyjaśniłeś dlaczego używasz takiego języka bezpośrednio się zwracając do czytelnika, co jak dla mnie jest udanym zabiegiem.

Częściowo się zgadzam, ale ja bardzo lubię posługiwać się narratorem nie do końca wszechwiedzącym. Uśmiech
Ale fakt, że to może irytować, albo być niezrozumiałe.

Pomyślę.

Wielkie dzięki za Wasze sugestie. Jeśli na razie dajecie temu choćby "trójkę", nadajecie mojej pisaninie sens.

Uff, nikt nie powiedział, że to grafomania. Duży uśmiech
Odpowiedz
#24
no jeden jakby powiedział, ale z jego ust to usłyszeć to raczej komplement - jak od GB, że się jest homofobem.

Odpowiedz
#25
Może być całkiem fajna powieść z tego, o ile utrzymasz ten styl narracji. No i oczywiście o ile będzie tam jakaś fabuła czy akcja.
Trzy uwagi mógłbym mieć do tego fragmentu:

Palmer Eldritch napisał(a):Kretyn patrzał przez kuchenne okno. Wiem, że powinno się mówić „patrzył”, ale Kretyn nie miał o tym pojęcia i po prostu sobie patrzał.
Tutaj już Idiota zwrócił uwagę, że to wtrącenie w pierwszej osobie nie bardzo pasuje, co innego gdybyś w tym stylu pisał cały czas, albo choćby większe fragmenty).

Palmer Eldritch napisał(a):Całymi dniami przesiadywał w knajpach Śródmieścia, Ochoty i Mokotowa. Skąd miał pieniądze? Z banku. A skąd więły się w banku? Sam je tam wpłacił. A skąd miał ich tyle, żeby wpłacić i nie pracować?
To trochę słabe jest Oczko Można by to samo przekazać w jakiś ciekawszy sposób bez zabawy w takie oczywiste pytania i odpowiedzi.

Palmer Eldritch napisał(a):Dzięki temu żona zajmowała się domem i dziećmi, a on mógł robić to co lubił najbardziej.
Nic.
No nie wiem... "nic", to jakby po wyjściu z domu kładł się gdzieś i spał 8 godzin Oczko A skoro przesiadywał w knajpach, to jednak coś tam robił - pił, ćpał, oglądał mecze, grał, spotykał się z kobietami, kolegami?

Ale ogólnie jest całkiem zgrabnie napisane, z polotem i swobodnie.
Efemental :: nasz punkt słyszenia | Blog Magnusa | Fotogaleria

Postanowiłem żyć wiecznie - na razie wszystko idzie po mojej myśli.
Odpowiedz
#26
Cytat:Można by to samo przekazać w jakiś ciekawszy sposób bez zabawy w takie oczywiste pytania i odpowiedzi.
Ja akurat wiem skąd się to wzięło, ale faktycznie parafraza nieudana.

Odpowiedz
#27
magnus napisał(a):Tutaj już Idiota zwrócił uwagę, że to wtrącenie w pierwszej osobie nie bardzo pasuje, co innego gdybyś w tym stylu pisał cały czas, albo choćby większe fragmenty).

A ja się z wami nie zgadzam. To jest coś w stylu Woody Allena(kiedy to niespodziewanie aktor zaczyna mówić bezpośrednio do widza) tyle, że w powieści.

Wcale nie musi pisać w ten sposób większych fragmentów. Zabieg ten może spokojnie jeszcze powtórzyć w dalszej części powieści, gdy pojawi się coś, co Palmer uzna, że należy wyjaśnić "za kulisami".

Jedynie co bym zmienił to przejście od tej bezpośredniej narracji do zwykłej narracji, żeby było to bardziej płynne.

Przykład zmiany : "Kretyn patrzał przez kuchenne okno. Wiem, że powinno się mówić „patrzył”, ale Kretyn nie miał o tym pojęcia i po prostu sobie patrzał. A widok miał wręcz wykurwisty(...) "



magnus napisał(a):No nie wiem... "nic", to jakby po wyjściu z domu kładł się gdzieś i spał 8 godzin :wink: A skoro przesiadywał w knajpach, to jednak coś tam robił - pił, ćpał, oglądał mecze, grał, spotykał się z kobietami, kolegami?

Potocznie się mówi, że ktoś nic nie robi, jak właśnie prowadzi taki tryb życia jak Ziutek.
Odpowiedz
#28
"Kretyn patrzał przez kuchenne okno. Nie miał pojęcia o tym, że powinno się mówić „patrzył”, dlatego po prostu sobie patrzał. A widok miał wręcz wykurwisty..."

Już by lepiej się wpasowywało w styl narracji. Ale i tak uważam, że narrator nie powinien posługiwać się językiem bohaterów. Chociażby dlatego, że będzie problem, gdy spotkają się dwaj bohaterowie z różnych środowisk Oczko W cytatach, dialogach wystarczy. Na upartego narrator jeszcze może objaśniać takie rzeczy ("Kretyn patrzył przez okno, chociaż sam powiedziałby o sobie, że 'patrzał'...").
No ale to tylko moja opinia jako czytelnika, autor nie musi jej brać pod uwagę i też może wyjść ok w ostatecznej wersji.
Efemental :: nasz punkt słyszenia | Blog Magnusa | Fotogaleria

Postanowiłem żyć wiecznie - na razie wszystko idzie po mojej myśli.
Odpowiedz
#29
Pisajta dalej!
Odpowiedz
#30
Piszemo, ale cinżko idzie, wszystko w rozsypce, w głowie cała powieść, na papierze rozbite fragmenty.
Na pewno nie skończę w kilka miesięcy, jak zapowiadałem. Z rok zleci co najmniej.
Odpowiedz
#31
Smaka narobiłeś, a teraz czekać każesz! Biada Ci Duży uśmiech
Odpowiedz
#32
Bury Wilk napisał(a):Piszemo, ale cinżko idzie, wszystko w rozsypce, w głowie cała powieść, na papierze rozbite fragmenty.
Na pewno nie skończę w kilka miesięcy, jak zapowiadałem. Z rok zleci co najmniej.

Ale to jest akurat normalne zjawisko. Najtrudniejsza część jakiegokolwiek "aktu twórczego", że się tak górnolotnie wyrażę, to przeniesienie tego, co się ma w głowie na jakiś nośnik "fizyczny" Uśmiech
Ja zaczynałem ze cztery powieści, za każdym razem mając w głowie jakiś tam w miarę konkretny pomysł. Niestety, po rozpoczęciu pisania okazywało się, że pomysłu starcza na jakieś 2-3 strony :lol2:

Czasami jest tak, że podczas biegania mam jakieś ciekawe przemyślenia na jakiś temat, z czego można by zrobić recenzję, wpis na blogu czy post na forum ale przychodzę do domu, biorę prysznic i zanim siądę do kompa, to już wszystko zapomnę. Nawet ze dwa razy biegałem z włączonym dyktafonem w komórce, ale to nie jest zbyt wygodne, a i też mało skuteczne, bo to jest dokładnie ten sam proces przenoszenia myśli na inny nośnik, tyle że plusem jest to, że się to robi na bieżąco.

Więc jak już zacząłeś, to się nie poddawaj a może wyjdzie z tego coś ciekawego. Tak przy okazji zapytam jaką masz procedurę pracy: czy masz zrobiony (zapisany) jakiś ogólny plan, szkic, konspekt całej powieści i wypełniasz go treścią, czy też wszystko masz w głowie i tylko siadasz i dopisujesz kolejne fragmenty (i jak: liniowo po kolei czy w różnych miejscach?)?
Efemental :: nasz punkt słyszenia | Blog Magnusa | Fotogaleria

Postanowiłem żyć wiecznie - na razie wszystko idzie po mojej myśli.
Odpowiedz
#33
magnus napisał(a):Ale to jest akurat normalne zjawisko. Najtrudniejsza część jakiegokolwiek "aktu twórczego", że się tak górnolotnie wyrażę, to przeniesienie tego, co się ma w głowie na jakiś nośnik "fizyczny" Uśmiech
Ja zaczynałem ze cztery powieści, za każdym razem mając w głowie jakiś tam w miarę konkretny pomysł. Niestety, po rozpoczęciu pisania okazywało się, że pomysłu starcza na jakieś 2-3 strony :lol2:

Oj tak, takich zaczętych mam kilkanaście i nie potrafię nic z nimi zrobić. Szkoda, może kiedyś. Uśmiech

Cytat:Więc jak już zacząłeś, to się nie poddawaj a może wyjdzie z tego coś ciekawego. Tak przy okazji zapytam jaką masz procedurę pracy: czy masz zrobiony (zapisany) jakiś ogólny plan, szkic, konspekt całej powieści i wypełniasz go treścią, czy też wszystko masz w głowie i tylko siadasz i dopisujesz kolejne fragmenty (i jak: liniowo po kolei czy w różnych miejscach?)?

Niby mam w głowie, niby mam masę notatek, ale czuję się przez to przerośnięty. Może ogarnę. Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości