Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płód a dziecko
OK.Czy w takim razie ktoś taki jak człowiek w ogóle istnieje ? No i kto ma prawo o tym decydować ?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
Każdy ma prawo. Ja, na przykład, albo ty. I tak, coś takiego jak człowiek istnieje, tak samo jak istnieje coś takiego, jak łysina. Czy potrafisz określić, ile włosów trzeba stracić, aby mieć łysinę?
Odpowiedz
Uważam, że  ciężką przywarą naszego narodu jest takie stanie w rozkroku i rozkminianie nierozwiązywalnych dylematów.
Komu ma to służyć?
Nalezy zalegalizować aborcję i szlus, zignorować kościólkowych, jak chcą to niech sobie wychowują niechciane dzieci bez mózgu i kończyn na własny koszt, zgodnie z własnym sumieniem.
Jedno jest pewne, kobiety zazwyczaj odrzucają takie dzieci, nie dbają o nie, nie potrafią wykrzesać do nich żadnych uczuć prócz zobowiązań a czasem nawet i tego nie potrafią ofiarować.
"Z moich obserwacji obozowych wynika, że kobiety znacznie gorzej znoszą głód fizyczny i seksualny niż mężczyźni. Proste prawo życia obozowego głosiło tedy, że łamiąc opierającą się kobietę głodem fizycznym, zaspokaja się jej obie potrzeby naraz." - " Inny Swiat" Gustaw Herling- Grudzinski.
Odpowiedz
(19.01.2018, 14:57)ZaKotem napisał(a): Każdy ma prawo. Ja, na przykład, albo ty. I tak, coś takiego jak człowiek istnieje, tak samo jak istnieje coś takiego, jak łysina. Czy potrafisz określić, ile włosów trzeba stracić, aby mieć łysinę?

Super. W takim razie np. prokurator może stwierdzić, że ktoś kto zgwałcił i zamordował twoją żonę to nie-człowiek i umorzyć sprawę.

(19.01.2018, 15:29)Rodica napisał(a): Uważam, że  ciężką przywarą naszego narodu jest takie stanie w rozkroku i rozkminianie nierozwiązywalnych dylematów.

Każdy dylemat da się rozwiązać, o ile tylko jest ku temu wola obu stron konfliktu.Absolutnie fundamentalna jest gotowość do rezygnacji z narzucenia drugiej stronie czegokolwiek siłą, tak aby nikt nie czuł się do niczego przymuszony.Gdyby przyjęto taką podstawę,  to problem można by rozwiązać następująco :
Stworzono by bazę danych, zawierającą listę i kontakt do osób chętnych do zaopiekowania się upośledzonym dzieckiem po jego narodzinach (i ewentualnie gotowych też wesprzeć kobietę w ciąży z tym dzieckiem), a także listę lekarzy, gotowych przeprowadzić zabieg aborcji.Procedura polegałaby na tym, że kobieta najpierw rejestrowałaby się w systemie, gdzie pojawiałyby się też informacje o stanie zdrowia płodu i rokowaniach na przyszłość.Od daty rejestracji byłby powiedzmy miesiąc na to, by chętne osoby mogły skontaktować się z ciężarną i jeśli udałoby im się namówić ją na urodzenie dziecka, to podpisywano by wiążącą umowę.Jeśli nie, to po tym okresie kobieta uzyskiwałaby dostęp do listy lekarzy, gotowych przeprowadzić zabieg aborcji.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(18.01.2018, 21:14)Dragula napisał(a): A jakie konkretnie rozwiązanie masz na myśli? Albo jakie miałyby być skutki tego rozwiązania inne od skutków aborcji?

Ja już proponowałem antykoncepcję. Poniżej kolejne pomysły:

Sofeicz

Cytat:Ale być może ktoś w końcu zbuduje sztuczne macice albo jakieś metody ekstrakcji żywego płodu do tychże i problem rozwiąże się sam.

Pewnie, że wybrałbym takie rozwiązanie, bo zabicie płodu jest zabiciem. A ja nie lubię zabijania w żadnej postaci.

freeman

Cytat:Każdy dylemat da się rozwiązać, o ile tylko jest ku temu wola obu stron konfliktu.Absolutnie fundamentalna jest gotowość do rezygnacji z narzucenia drugiej stronie czegokolwiek siłą, tak aby nikt nie czuł się do niczego przymuszony.Gdyby przyjęto taką podstawę,  to problem można by rozwiązać następująco :

Stworzono by bazę danych, zawierającą listę i kontakt do osób chętnych do zaopiekowania się upośledzonym dzieckiem po jego narodzinach (i ewentualnie gotowych też wesprzeć kobietę w ciąży z tym dzieckiem), a także listę lekarzy, gotowych przeprowadzić zabieg aborcji.Procedura polegałaby na tym, że kobieta najpierw rejestrowałaby się w systemie, gdzie pojawiałyby się też informacje o stanie zdrowia płodu i rokowaniach na przyszłość.Od daty rejestracji byłby powiedzmy miesiąc na to, by chętne osoby mogły skontaktować się z ciężarną i jeśli udałoby im się namówić ją na urodzenie dziecka, to podpisywano by wiążącą umowę.Jeśli nie, to po tym okresie kobieta uzyskiwałaby dostęp do listy lekarzy, gotowych przeprowadzić zabieg aborcji.
Odpowiedz
Jaques jak ty w ogóle rozumiesz słowo "ciąża"?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
freeman:
Rozumiem, że masz dobre intencje i jesteś dobrym człowiekiem, ale ciąża to jest stan widoczny dla wszystkich, nie można jej ukryć przed oczami ludzi.
Nie można uniknąć kontaktów z ludźmi, którzy będą okazywać zainteresowanie i gratulować przyszłej matce.
Ponadto, kobieta może odrzucić dziecko z wielu powodów, niekoniecznie z powodów wad wrodzonych płodu.
Może być w ciężkiej sytuacji materialnej, może nie mieć wsparcia ze strony partnera, może być niedojrzała psychicznie  do macierzyństwa.
Nie można skazywać dziecka na ciężkie dzieciństwo, odrzucenie czy kalectwo, to jest podłe.
To jest niszczenie człowieka na raty.
Dziecko powinno mieć szczęśliwe dzieciństwo.
"Z moich obserwacji obozowych wynika, że kobiety znacznie gorzej znoszą głód fizyczny i seksualny niż mężczyźni. Proste prawo życia obozowego głosiło tedy, że łamiąc opierającą się kobietę głodem fizycznym, zaspokaja się jej obie potrzeby naraz." - " Inny Swiat" Gustaw Herling- Grudzinski.
Odpowiedz
@ Dragula - normalnie.

Pytałeś "jakie miałyby być skutki" działań innych niż aborcja. Skutek miałby być taki, aby kobieta nie musiała wychowywać dziecka albo być w ciąży i rodzić. To pierwsze łatwiej osiągnąć. To drugie trudniej.
Odpowiedz
(19.01.2018, 23:14)Rodica napisał(a): ... kobieta może odrzucić dziecko z wielu powodów, niekoniecznie z powodów wad wrodzonych płodu.
Może być w ciężkiej sytuacji materialnej, może nie mieć wsparcia ze strony partnera, może być niedojrzała psychicznie  do macierzyństwa...

Oczywiście. I o ile jestem za prawem do aborcji (bynajmniej nie zwolennikiem), to PT Społeczeństwo (cokolwiek to znaczy) powinno zrobić wszystko, żeby taką zahukaną dziewczynę wysłuchać i jakoś wesprzeć.
To tak jak w sprawie tego sparaliżowanego, który żądał eutanazji, ale kiedy znalazł zrozumienie i wsparcie, to mu przeszło.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
(19.01.2018, 23:14)Rodica napisał(a): Nie można skazywać dziecka na ciężkie dzieciństwo, odrzucenie czy kalectwo, to jest podłe.

Czy chcesz powiedzieć, że kobieta która świadomie decyduje się na urodzenie dziecka, choć wie, że będzie ono kaleką, jest podłą osobą? A wiesz, że są tacy, którzy potrafią całkowicie poświęcić się opiece nad upośledzonym dzieckiem? Chciałabyś ich za to ukarać, bo dziecko (być może) cIerpi? Albo chciałabyś odebrać rodzicom dzieci z powodu trudnych warunków życiowych, pomimo, iż czułyby się szczęśliwe z powodu okazywanej przez rodziców miłości?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(19.01.2018, 20:42)freeman napisał(a): Super. W takim razie np. prokurator może stwierdzić, że ktoś kto zgwałcił i zamordował twoją żonę to nie-człowiek i umorzyć sprawę.
No niestety nie, bo prawo nie zależy od osobistych przekonań. Prywatnie to mogę uważać cię za człowieka, podczłowieka albo nadczłowieka, wolno mi. Prawo natomiast działa w oparciu o pewien konsensus społeczny. W Polsce na przykład, tak jak na całym cywilizowanym świecie (nie wiem, jak tam np. w Jemenie) za człowieka uważa się zaopatrzonego w mózg osobnika gatunku Homo sapiens od urodzenia do śmierci. W przeciwnym razie za aborcję kobieta mogłaby być karana, i to nawet dożywociem, co rzecz jasna nie zachodzi nawet w projekcie ordojurystów, co wyraźnie oznacza, że nie uznają oni płodu za człowieka. Oczywiście, definicja taka jest arbitralna i można ją zmienić na inną - równie arbitralną. O tym również decydujemy my, tylko nie osobiście, ale kolektywnie.
Odpowiedz
Ale to niestety oznacza, że jeśli nIe uważałbyś mnie za człowieka, to nie chcąc podpaść prawu musiałbyś zachowywać się jak hipokryta.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(19.01.2018, 23:39)Sofeicz napisał(a):
(19.01.2018, 23:14)Rodica napisał(a): ... kobieta może odrzucić dziecko z wielu powodów, niekoniecznie z powodów wad wrodzonych płodu.
Może być w ciężkiej sytuacji materialnej, może nie mieć wsparcia ze strony partnera, może być niedojrzała psychicznie  do macierzyństwa...

Oczywiście. I o ile jestem za prawem do aborcji (bynajmniej nie zwolennikiem), to PT Społeczeństwo (cokolwiek to znaczy) powinno zrobić wszystko, żeby taką zahukaną dziewczynę wysłuchać i jakoś wesprzeć.
To tak jak w sprawie tego sparaliżowanego, który żądał eutanazji, ale kiedy znalazł zrozumienie i wsparcie, to mu przeszło.

Ciężka sytuacja materialna czy brak wsparcia ze strony partnera to są problemy jak najbardziej w zasięgu współczesnej cywilizacji. Sytuację materialną można poprawić i zapewnić wsparcie. Niedojrzałość psychiczna to braki w edukacji seksualnej / złe wzorce w otoczeniu / przypadek w młodości.

Temu wszystkiemu można zapobiegać, jak i pomagać po wystąpieniu kłopotów. Przydałby się projekt pt. "Ratujmy kobiety i dzieci".
Odpowiedz
Ratujmy kobiety i dzieci? Kto ma ratowac - mezczyzni?
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way







Odpowiedz
(20.01.2018, 11:25)freeman napisał(a): Ale to niestety oznacza, że jeśli nIe uważałbyś mnie za człowieka, to nie chcąc podpaść prawu musiałbyś zachowywać się jak hipokryta.

Nie chcąc podpaść prawu zachowujemy się nie jak hipokryci, tylko jak ludzie przestrzegający prawa. Tak przecież właśnie działa prawo, że nie postępujemy według własnych poglądów, które każdy ma swoje, tylko według przepisów które są wspólne dla wszystkich.
Odpowiedz
Rozumiem, że gdyby ZaKotem żył w kraju, w którym obowiązywałoby powszechnie prawo szariatu, to skrupulatnie by się owemu prawu podporządkował...
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
A miałby wybór? Albo by przestrzegał, albo by z takiego kraju szybko wyjechał, albo siedziałby w pace, ewentualnie byłby trupem. A freeman co by robił, gdyby się znalazł w Jemenie?
Odpowiedz
(Wczoraj, 21:14)znaLezczyni napisał(a): Ratujmy kobiety i dzieci? Kto ma ratowac - mezczyzni?

Każdy może mieć wkład w opracowanie koncepcji pomocy. Padły tu pomysły, które należałoby uszczegółowić, rozwinąć albo poprawić. Na pewno można wymyślić więcej kroków w dobrym kierunku.
Odpowiedz
Ja bym proponował, aby każdy prolajfowiec podpisał ważne prawnie zobowiązanie do adopcji i opieki nad jednym niezdolnym do samodzielnego życia dzieckiem, urodzonym przez kobietę, która go nie chce. Adopcja zaistniałaby prawnie przed urodzeniem, czyli kobieta stałaby się legalną surogatką. W ten sposób wszyscy byliby zadowoleni.
Odpowiedz
Moim zdaniem nie da sie calkowicie (stuprocentowo) uniknac ryzyka potrzeby aborcji (niezaleznie jak ja sama moralnie ktos oceni). Mozna ja jednak zmarginalizowac powszechnym bezplatnym dostepem do antykoncepcji (wersja lzejsza dla budzetu panstwa: antykoncepcja darmowa dla osob o niskich dochodach). O antykoncepcji juz sam pisales, Jaques, oczywiscie. Druga podstawowa rzecz to rzetelna edukacja seksualna - zamiast albo obok nauki o rodzinie. Edukacja seksualna, ktora zaczyna sie juz w przedszkolu, oczywiscie prowadzona w sposob dostosowany do wieku dzieci. Zupelnie nie rozumiem rodzicow nastolatkow, ktorzy nie zycza sobie edukacji seksualnej w szkolach - nie wiem, czy sa tak naiwni, ze mysla ze ich dzieci nie potrzebuja/ nie posiadaja juz informacji na temat seksualnosci, czy po prostu, za przeproszeniem, glupi. Kolejna rzecz to wyjscie z patriarchalnego modelu rodziny, zarowno na poziomie edukacji szkolnej, jak i w zyciu spolecznym. Nauczenie mezczyzn, ze antykoncepcja to rowniez jest ich problem i odpowiedzialnosc. Kolejna rzecz (zwiazana z poprzednia) to zwiekszenie odpowiedzialnosci mezczyzn za wychowanie dzieci (obowiazkowe urlopy ojcowskie, lepsze srodki zmuszajace ojcow uchylajacych sie od odpowiedzialnosci chociazby materialnej za dzieci w przypadku rozpadu rodziny). Kolejna rzecz - stworzenie przyjaznych dla  matek/ ojcow przepisow, pozwalajach im (zwlaszcza matkom) utrzymanie pracy przy posiadaniu dzieci, powrot do pracy po urlopie macierzynskim. 
Oczywiscie, czesc tych rzeczy dziala na jakichs poziomach w Polsce, nie jest to natomiast poziom wystarczajacy dla prostej decyzji o dziecku czy kolejnym dziecku dla osob niezarabiajacych powiedzmy co najmniej sredniej krajowej (a gros ludzi nawet tej sredniej nie ma). 
500+  to nie samo zlo. Szczerze mowiac, to pomysl, ktory PiS-owi sie w jakims stopniu udal. Ludzie wysmiewajacy sie z tzw. 500+ np. na wakacjach nie zdaja sobie sprawy, ze dla wielu rodzin to byla pierwsza szansa wyjechac gdzies razem, dla wielu dzieci pierwsza szansa prawdziwych wakacji. Nie kazdy jest piekny, mlody i bogaty. Nie kazdy ma superprace i superkase. I nie ma co udawac, ze kazdy ma taka sama szanse w zyciu je osiagnac. 

Podsumowujac, na pewno da sie liczbe aborcji mocno ograniczyc. Bo to co jest najsmutniejsze w tej chwili w Polsce to to, ze dostep do aborcji wyznaczaja jedynie pieniadze. Jak sobie radza w tej sytuacji biedne kobiete, ktore nie sa w stanie wyskrobac, nomen omen, znikad pieniedzy na zabieg? Nie wiem, szczerze mowiac. Ciekawe czy gdzie w necie o tym rozmawiaja.
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way







Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości