Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czemu według chrześcijan Bóg musi być dobry?
(Wczoraj, 13:00)ZaKotem napisał(a): Nie widzę jednak żadnych argumentów przeciwko takiemu postępowaniu oprócz nieuzasadnionego niczym obrzydzenia.


Nie widzisz czy bawisz się z rozmówcami w kotka i myszkę? Chrześcijanin ma nakaz współdziałania z łaską Bożą dla zbawienia swojej duszy, co dobitnie ujmuje np. II Synod w Orange: "Według wiary katolickiej wierzymy także w to, że po przyjęciu przez chrzest łaski wszyscy ochrzczeni, z pomocą i ze współdziałaniem Chrystusa, mogą i powinni wypełnić to, co odnosi się do zbawienia duszy".
Celowe działanie na rzecz zatracenia własnej duszy jest więc całkiem po prostu niezgodne z chrześcijaństwem.
Odpowiedz
No tyle ze on przez caly czas pisze o tym, że nie chce zbawiać siebie samego, tylko innych
"Obrońcy" życia = mordercy kobiet

"Sranie na meczet jako wyraz pogardy, który ma dotrzeć do świadomości innych takze jest przejawem patriotyzmu." - Krystkon
Odpowiedz
Ja tylko zauważam, jakby ktoś nie wiedział, że jedno nie może się dziać kosztem drugiego, nie w chrześcijaństwie. Św. Paweł wzdychał w Liście do Rzymian, że wolałby być odłączony od Chrystusa po to jedynie by zbawić swoich braci... Widocznie jednak u nas to tak nie działa Oczko
Odpowiedz
(Wczoraj, 16:49)białogłowa napisał(a): Chrześcijanin ma nakaz współdziałania z łaską Bożą dla zbawienia swojej duszy, co dobitnie ujmuje np. II Synod w Orange: "Według wiary katolickiej wierzymy także w to, że po przyjęciu przez chrzest łaski wszyscy ochrzczeni, z pomocą i ze współdziałaniem Chrystusa, mogą i powinni wypełnić to, co odnosi się do zbawienia duszy".
Celowe działanie na rzecz zatracenia własnej duszy jest więc całkiem po prostu niezgodne z chrześcijaństwem.

Aaa widzisz! Tego wcale nie byłem świadom, ale skoro już jestem, to dla mnie rozstrzyga sprawę. Po prostu chrześcijaninowi (przynajmniej takiemu, który uznaje ważność synodów...) nie wolno być altruistą w sensie Jacquesowskim, to znaczy, że nie wolno mu, pozostając w zgodzie z religią, poświęcić swego dobra na rzecz innego człowieka. Może oczywiście inwestować swoje dobra dla uzyskania większej korzyści, no ale tak robi każdy normalny człowiek. To oczywiście dobrze świadczy o chrześcijaństwie, bo tylko nakaz dbania przede wszystkim o własną korzyść chroni przed paradoksem Orybazego. Tylko po co się chwalić, że ma się jakąś inną moralność, niż bezbożnicy...
Odpowiedz
(Wczoraj, 18:11)ZaKotem napisał(a): nie wolno być altruistą w sensie Jacquesowskim, to znaczy, że nie wolno mu, pozostając w zgodzie z religią, poświęcić swego dobra na rzecz innego człowieka.

To z kolei można by zinterpretować bardzo różnie, więc trzymajmy się tego co zostało napisane, to znaczy nie można celowo pogrążać własnej duszy, jest to sprzeczne z nakazem współdziałania z łaską bożą dla swojego zbawienia. Nie można czynić zła, aby wynikło z niego dobro.
Humanae Vitae napisał(a):chociaż wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla uniknięcia jakiegoś większego zła lub dla osiągnięcia większego dobra, to jednak nigdy nie wolno, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro.
Odpowiedz
(Wczoraj, 18:20)białogłowa napisał(a):
(Wczoraj, 18:11)ZaKotem napisał(a): nie wolno być altruistą w sensie Jacquesowskim, to znaczy, że nie wolno mu, pozostając w zgodzie z religią, poświęcić swego dobra na rzecz innego człowieka.

To z kolei można by zinterpretować bardzo różnie, więc trzymajmy się tego co zostało napisane, to znaczy nie można celowo pogrążać własnej duszy, jest to sprzeczne z nakazem współdziałania z łaską bożą dla swojego zbawienia. Nie można czynić zła, aby wynikło z niego dobro.
Humanae Vitae napisał(a):chociaż wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla uniknięcia jakiegoś większego zła lub dla osiągnięcia większego dobra, to jednak nigdy nie wolno, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro.
Czym się różni w tym cytacie tolerowanie mniejszego zła od czynienia zła?
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
Tolerowanie zła ma miejsce wówczas kiedy powstrzymujemy się od działania, aby zapobiec większemu złu, cierpliwie znosimy mniejsze zło aby zapobiec większemu, np. w przypadku kompromisu aborcyjnego. Czy naprawdę trzeba tłumaczyć czym byłoby czynienie zła?
Odpowiedz
(Wczoraj, 19:29)białogłowa napisał(a): Tolerowanie zła ma miejsce wówczas kiedy powstrzymujemy się od działania, aby zapobiec większemu złu, cierpliwie znosimy mniejsze zło aby zapobiec większemu, np. w przypadku kompromisu aborcyjnego. Czy naprawdę trzeba tłumaczyć czym byłoby czynienie zła?
Jeżeli przez tolerowanie zła rozumiemy powstrzymywanie się od działania, a przez czynienie zła - czynne wyrządzanie krzywdy (czyli np. zadanie obrażeń innemu człowiekowi), to z tego cytatu, mówiącego o tym, że czasami tolerować można, ale nigdy nie czynić aktywnie (nawet dla najpoważniejszych przyczyn!), wynika, że obrona konieczna dla chrześcijan jest wykluczona (a przynajmniej zdecydowana większość jej zakresu).

O ile pogląd ten w chrześcijaństwie ma jakiś sens i w niektórych środowiskach jest rozpowszechniony, o tyle instytucja, która wydała Humanae Vitae, podobnych zapędów, z tego co mi wiadomo, nie przejawia.

Nie czytałem tej encykliki, nie wiem, co tam jest, ale wydaje mi się, że akurat to zdanie jest takim częstym humanistycznym pierdu pierdu bez konsekwencji, które miałoby jedynie uzasadniać postanowią przez autora w encyklice tezę i poza tym celem nie być stosowanym.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
Moim zdaniem nie jest to pierdu pierdu bez konsekwencji, tylko że trochę inaczej to rozumiem. "Zło" to takie postępowanie, które w ogólnym zakresie obniża czyjś dobrostan. Jeśli zamorduję tyrana, to będzie zło, bo jego rodzina i przyjaciele będą cierpieć, chociaż tyran krzywdzi tysiące ludzi i zło, które on czyni, jest znacznie WIĘKSZE. I tego mniejszego zła, zgodnie z doktryną chrześcijańską, robić nie należy. Natomiast nie jest w ogóle Złem działanie, które dla danej osoby jest krótkoterminowo przykre, ale długoterminowo zmniejsza jej przykrość i polepsza jej stan, takie postępowanie jest Dobrem, nawet jeśli ta osoba tego na razie nie jest świadoma. Toteż zaprowadzanie dziecka do dentysty nie jest żadnym mniejszym złem, tylko w ogóle złem nie jest.
Samoobrona może być traktowana różnie, według niektórych ultrapacyfistów, także chrześcijańskich, jest również niedopuszczalna, ale to raczej margines. Najczęściej przyjmuje się, że jeśli ktoś mnie atakuje, to tym samym człowiek ten w danej chwili przyjmuje, że przemoc jest czymś właściwym. Skoro tak, to nie będzie on pokrzywdzony, jeśli wobec niego również zostanie zastosowane to, co on sam uważa za właściwe.
Odpowiedz
( 1 godzinę temu)ZaKotem napisał(a): I tego mniejszego zła, zgodnie z doktryną chrześcijańską, robić nie należy. 

Zgodnie z doktryną chrześcijańską nie należy czynić żadnego zła.Ba, należy nawet unikać tego, co ma choćby pozór zła.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości